W sieci wrze o zamkniętych szkołach, ale podejrzewam, że nie jedno dziecko ma frajdę z tego, że może pospać do późna w domu i uniknąć klasówki z matmy.
Dzieciom ciężko jest wytłumaczyć powagę sytuacji. Nie wiem jak jest u waszych pociech, ale ja nawet w dobie koronawirusa i przymusem zostania w domu, cieszyłabym się z braku szkolnych obowiązków.
Ja do dzisiaj mam jeden ze szkolnych pamiętników a każde jego otwarcie powoduje wybuch kolorowych, silnych wspomnień w mojej głowie. Co ciekawe, jego kartki wciąż są pachnące a kłódka nadal działa!
Dzieciom ciężko jest wytłumaczyć powagę sytuacji. Nie wiem jak jest u waszych pociech, ale ja nawet w dobie koronawirusa i przymusem zostania w domu, cieszyłabym się z braku szkolnych obowiązków.
Pamiętacie czasy szkolnej podstawówki?
Zielona breja nazywana szpinakiem, kanapki kupowane rano na stołówce, kolorowe pojemniki na drugie śniadanie, pierwsze „chodzenie" z chłopakiem?Ja do dzisiaj mam jeden ze szkolnych pamiętników a każde jego otwarcie powoduje wybuch kolorowych, silnych wspomnień w mojej głowie. Co ciekawe, jego kartki wciąż są pachnące a kłódka nadal działa!
Sytuacja związana z koronawirusem i kwarantanna, którą sama sobie narzuciłam po zrobieniu odpowiednich zapasów, daje mi czas do myślenia, pisania i wspominania.
Jako dorosła osoba z rozżaleniem wspominam czasy podstawówki i wciąż dziwię się jak silne jest ich emocjonalne zabarwienie. Skończyłam dobre liceum, mam dyplom magistra i wymarzoną pracę, ale czasem śni mi się, że znowu siedzę w szkolnej ławce i czuję brak wpływu na otaczający mnie świat.
Miałam to szczęście, że czasy podstawówki spędziłam w bardzo małej szkole na warszawskim Mokotowie. Cała placówka liczyła sobie po dwie klasy na każdym roku więc większość uczniów znała się przynajmniej z widzenia a klasy nie przekraczały liczby 25 uczniów.
Moim zdaniem na większość moich wspomnień wpływają nie tylko współtowarzysze ze szkolnej ławki, ale i nauczyciele. Nie zawsze jednak pamiętamy tylko tych, dla
których nauka młodych ludzi była równoznaczna z odczuwanym powołaniem.
Nie byłam typowym dzieckiem, od zawsze miałam swoje wewnętrzne problemy i patrzyłam na świat trochę innym wzrokiem. Obserwowałam, oceniałam, widziałam dużo więcej niż moje koleżanki.
Nie byłam typowym dzieckiem, od zawsze miałam swoje wewnętrzne problemy i patrzyłam na świat trochę innym wzrokiem. Obserwowałam, oceniałam, widziałam dużo więcej niż moje koleżanki.
Za swoich młodych czasów, a było to bardzo
dawno temu, nauczyłam się rozróżniać kilka belferskich typów, o których przeczytacie poniżej. Myślę, że podobne typy spotkacie też w dzisiejszych szkołach.
Belfer IDEAŁ
Nauczyciel idealny to osoba „z
powołania”. Pasjonat po dedykowanych nauczaniu studiach pedagogicznych, który
od początku wiedział, że bycie nauczycielem to jego zawodowa przyszłość.
To typ
osoby, dla której praca w zasadzie nie jest pracą a przyjemnością. Jego głównym
celem jest przekazanie posiadanej wiedzy w przyjemny i użyteczny sposób i
zbudowanie fajnej, przyjacielskiej relacji z uczniami.
To idealny typ na wychowawcę,
który empatyzuje z podopiecznymi i stara się pomóc za wszelką cenę. Często
staje się mimowolnym powiernikiem sekretów i problemów dzieciaków oraz zostaje
idolem dla szkolnej społeczności.
Belfer idealny często produkuje
szkolnych olimpijczyków. Jego sposób przekazywania wiedzy wzbudza w młodych
ludziach pasję i chciwe, czasem nawet obsesyjne pochłanianie przez nich wiedzy
z danego przedmiotu.
Potrafi zainteresować swoją pasją w naturalny i nienachalny sposób starając się jak najefektywniej wykorzystać dane mu 45 minut.
Potrafi zainteresować swoją pasją w naturalny i nienachalny sposób starając się jak najefektywniej wykorzystać dane mu 45 minut.
To wzór do naśladowania
wzbudzający chęć przypodobania się nie typowym lizusostwem a wiedzą, dobrymi
ocenami i szkolnymi sukcesami. Sympatyczny typ o bogatej osobowości, wzbudzający zaufanie i pozytywne
uczucia.
To także typ świadomy swojego wpływu na
młodych ludzi, o wiedzy psychologicznej i umiejętności jej stosowania. Mimo przyjaznych stosunków
z dziećmi nie pozwala sobie wejść na głowę. To osoba o ogromnych pokładach
cierpliwości, spokojnie wyczekująca rezultatów u swoich podopiecznych. Ciężko
wyprowadzić go z równowagi i zawsze pamięta imiona swoich uczniów.
Ten typ belfra nigdy nie krytykuje i jest doskonałym motywatorem. Potrafi zachęcić do poniesienia
poprzeczki i dążenia do osiągnięcia wyznaczonego celu. Wie jak podnieść na
duchu w przypadku niepowodzenia i nigdy nie ocenia przez pryzmat sympatii, ale
przez pryzmat zdobytej przez ucznia wiedzy i włożonej w zadanie pracy.
Taki nauczyciel wciąż się rozwija,
zdobywa nową wiedzę i nigdy nie osiada na laurach. Zależy mu na jakości
wykonywanej pracy i satysfakcji jej odbiorcy czyli ucznia.
Belfer – Nie wiem czego chce – nauczycielski blaszak
To typ nauczyciela, który trafił
do szkoły z przypadku. Często brak mu wykształcenia pedagogicznego a jedynie
kierunkowe, w dedykowanym mu przedmiocie nauczania.
To osoba wyjątkowo negatywnie nastawiona do
uczniów i stawiająca swój przedmiot na piedestale względem innych. Nie bierze
pod uwagę wolnego czasu uczniów zadając ogrom prac domowych i męcząc niespodziewanymi kartkówkami.
Jego program musi być dokładnie i
dosadnie omówiony od deski do deski często kosztem wieczorów spędzonych przez
uczniów na ślęczeniu nad książkami.
Potrafi bardzo umiejętnie i
skutecznie zrazić ucznia do wykładanego przedmiotu i zabić wszelką młodą
kreatywność.
To typ blaszaka – wykuj na blaszkę
i nie pomiń przecinka. To przed jego lekcją uczniowie panikują, wymieniają się
notatkami i odczuwają silną potrzebę puszczenia pawia.
Ten typ nauczyciela często ma mocne problemy emocjonalne, wybucha, krzyczy, oskarża a następnie przechodzi
w fazę wysiłkowego spokoju.
To typ nieomylny z nadbudowaną
manią wielkości i zerowym poczuciem samokrytycyzmu. Jest przeciwieństwem
podejścia Janusza Korczaka „nie ma dzieci – są ludzie”. Dla niego dzieci to
maszyny recytująco-zakuwające. Skutecznie wpływa na zmniejszenie poczucia
wartości ucznia umiejętnie i systematycznie je obniżając.
Jego domeną jest to, czemu znany
nam Janusz Korczak był przeciwny:
„Całe wychowanie współczesne
pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić,
stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego
ducha, siłą jego dążeń i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne, dobre, wygodne, a bez
myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne życiowo.”
Typ faworyzujący
Ten typ
nauczyciela w każdej klasie ma jednego do dwóch swoich ulubieńców, którzy według
niego określają potrzeby całej klasy.
Przykład: zajęcia z matematyki. Nauczycielka
tłumaczy skomplikowane równania z użyciem wielu nawiasów.
W klasie panuje
totalna cisza, po wytłumaczeniu zasad obliczania równania nauczycielka pyta czy
ktoś ma pytania.
Dłoń podnosi Ania po czym tłumaczy co w zadaniu sprawia
jej problem. Nauczycielka z szerokim uśmiechem ponownie tłumaczy zagadnienie
i jeszcze raz pyta klasę czy dzieci
wszystko zrozumiały.
Inna uczennica podnosi rękę i mówi, że nie do końca rozumie
o co w tych równaniach chodzi. Nauczycielka kwituje uczennicę stwierdzeniem, że nie ma tu nic więcej do
tłumaczenia po czym zadaje pracę domową.
Mijają kolejne dwa dni, zachęcona wypowiedzią nauczycielki inna dziewczynka
zgłasza przed zajęciami, że ślęczała nad zadaną pracą domową, ale dalej nie
rozumie i nie umiała rozwiązać równania, dziewczynka otrzymuje minusa, to
przecież nie Ania.
Ten typ nauczyciela jest idealnym dostawcą dla korepetytorów. Dzieci, nie mając wyjścia zgłaszają się po pomoc
do studentów, którzy w przejrzysty i przyjazny sposób potrafią wytłumaczyć zagadnienia
ze szkolnego programu.
Tym - co ja tu robię?
To typ belfra,
który trafia do szkoły i mimo tego, że nie jest negatywnie nastawioną do
uczniów osobą, niekoniecznie wie czego chce. To typ belfra, który nie budzi
respektu, nie potrafi postawić granicy, i któremu uczniowie wchodzą na głowę.
To typ o licznych ksywkach i o bardzo irytującym na
młodych ludzi działaniu.
Ten typ najczęściej spotyka się u praktykantów
lub osób świeżo po studiach. Taki belfer zostaje rzucony na głęboką wodę,
często bez odpowiednich rad od kolegów po fachu.
Dzieci to cwane istoty i szybko
wyczuwają każde słabości nauczyciela wykorzystując je do własnych celów. Jak
mrówki oblegają nieświadomego oblężenia belfra włażąc mu do głowy i na nią.
Ten typ jest obiektem do wykorzystania uczniowskich sztuczek, zaczynając od pracy domowej zjedzonej przez psa, rodziców, którzy zapomnieli dać papierek, że dziecko musi wyjść wcześniej do dentysty po brak zeszytu, który skradziono w drodze do szkoły.
Ten typ jest obiektem do wykorzystania uczniowskich sztuczek, zaczynając od pracy domowej zjedzonej przez psa, rodziców, którzy zapomnieli dać papierek, że dziecko musi wyjść wcześniej do dentysty po brak zeszytu, który skradziono w drodze do szkoły.
Taki belfer chce pomóc, przypodobać
się, zależy mu na relacji z uczniami dlatego ma nikłą odporność na podstępne uczniowskie
knowania.
Na szczęście ten typ nauczyciela
wyrabia się z czasem nabierając odporności na działania podstępnych mrówek,
asertywności i umiejętności budowania dystansu.
Taki typ w zależności od chęci i
zapału do pracy może być doskonałym materiałem na idealnego belfra. Wszystko
zależy od tego jakie wsparcie otrzyma w pokoju nauczycielskim i na ile faktycznie
chce wiązać swoją karierę z przekazywaniem wiedzy niepokornym młodym ludziom.
To moje trzy nauczycielskie typy,
które wyznaczyłam pod kątem moich własnych doświadczeń. Nawet jako dorosła osoba
o określonej zawodowej i życiowej
ścieżce wiem jak wspomnienia z dzieciństwa mogą wpływać na nasze życie. Jeśli macie swoje teorie na temat belferskich typów, zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach :)